Kuchnia roślinna BEZ gotowania | Karolina nie Gotuje

Od BARF-a do RAW FOOD, czyli jak żywienie kotów zmieniło moją dietę

6
MOJA HISTORIA

Od BARF-a do RAW FOOD, czyli jak żywienie kotów zmieniło moją dietę

Od BARF-a do RAW FOOD, czyli jak żywienie kotów zmieniło moją dietę,
wywróciło kuchnię do góry nogami i pokazało klucz do uzdrawiania ciała.

Od BARF-a do RAW FOOD czyli jak żywienie kotów zmieniło moją dietę
Od BARF-a do RAW FOOD, czyli jak żywienie kotów zmieniło moją dietę

W moim życiu te rozmruczane, puchate czworonogi od zawsze odgrywały ważną rolę. Wychowałam się z kotką, która przybłąkała się do garażu mojego taty, kiedy miałam niespełna cztery latka. I choć rodzice dwukrotnie oddawali ją w dobre ręce, ona zawsze do nas wracała. Nie było rady, została więc z nami na zawsze. Woziłam ją w wózku dla lalek, przebierałam w ubranka. Każdego dnia uczyłam się jak postępować z czworonożnym przyjacielem i dorastałam razem z nią.

Po Perełce w moim życiu pojawił się Filip, Zuzia, Sylwester, Maciek, Fiffi, Krzysia i Misiek. A także spore grono bezdomnych zwierzaków. Dziś na stałe mieszkają ze mną 4 kocie egzemplarze. Dokarmiam dziko żyjące koty. Sterylizuję je, a kiedy trzeba pomagam w leczeniu i przygarniam kolejne bidy.

Mało kto wie, że to właśnie dzięki trosce o koty, zaczęła się
moja przygoda ze zdrowym odżywianiem i dietą raw food.


Mało kto jednak wie, że to właśnie dzięki trosce o nie, zaczęła się moja przygoda ze zdrowym odżywianiem i dietą raw food. Tak, tak. Właśnie tak! Chcąc zadbać o ich zdrowie i kondycję, zaczęłam czytać składy dostępnych na rynku karm dla kotów. Rozszyfrowywałam co kryje się pod tajemniczo brzmiącymi składnikami i uczyłam, że etykiety nie zawsze mówią prawdę. Wtedy też trafiłam na wiadomości o diecie BARF, czyli biologicznie odpowiedniej surowej diecie. Zaczęłam doszkalać się z jej komponowania, aż w końcu zdecydowałam się wyrzucić wszystkie ich puszki i chrupki i zacząć żywić surowym mięsem.

Jakież było zdziwienie weterynarzy, kiedy wyniki moich dwóch przygarniętych kotów z niewydolnością nerek, na surowej diecie zaczęły się z miesiąca na miesiąc poprawiać. Poprawiała im się sierść, stabilizowała waga. Spadał hematokryt i hemoglobina, a także mocznik i poziom białka, a rozchwiany jonogram wracał do normy. I to bez żadnych leków i kroplówek! Wszystkie nieprawidłowe wyniki udało się poprawić, stosując wyłącznie odpowiednią dla ich gatunku i dopasowaną do stanu zdrowia surową dietę. Opartą o surowe mięso i odpowiednie suplementy. Moje głównie leżące na łóżku i śpiące koty, zaczęły nagle brykać po całym mieszkaniu. Wskakiwać na szafy i mimo nieprzychylnych prognoz weterynarzy, przeżyły jeszcze długie, radosne lata.

To wszystko skłoniło mnie do refleksji nad jakością naszego jedzenia. Skoro w karmach dostępnych dla zwierząt stosuje się różne sztuczki i dodatki, to co stosuje się w żywności dla ludzi? Tym sposobem, idąc po nitce do kłębka, odkrywałam coraz bardziej przerażające fakty związane z produkcją, chemikalizacją i konserwacją dostępnego w sklepach pożywienia.

Zgłębiałam tajniki masowej produkcji żywności. Powoli dochodząc do wniosku, że gotowe produkty dostępne w sklepie, w ogóle nie nadają się do jedzenia.


Studiowałam tabele „E” dodatków i ich wpływu na nasze zdrowie. Zgłębiałam tajniki masowej produkcji żywności. Powoli dochodząc do wniosku, że gotowe produkty dostępne w sklepie, w ogóle nie nadają się do jedzenia. A potem zaczęłam wszystko przygotowywać w domu sama. Piekłam własne chleby na zakwasie, robiłam sery, makarony, przetwory mięsne, pasty i desery. Wraz ze zdobywaną wiedzą, powoli odstawiałam cukier, mięso, ryby, nabiał i gluten.

I choć widziałam, jak spektakularne efekty, biologicznie odpowiednie i nieprzetworzone termicznie pożywienie przyniosło moim zwierzakom. Kilka lat zajęło mi samej dojście do surowej, roślinnej diety. A także zrozumienie, że to właśnie w niej kryje się klucz do naszego zdrowia, energii i dobrego samopoczucia. W ogólnodostępnych źródłach próżno było bowiem szukać jakichkolwiek informacji na ten temat.

Trudno w to uwierzyć, ale moja przygoda ze zdrowym roślinnym odżywianiem, terapeutycznymi właściwościami jedzenia i uzdrawianiem własnego ciała, zaczęła się właśnie tak. Od kotów, diety BARF i surowego mięsa. To dzięki moim czworonożnym przyjaciołom dziś sama odżywiam się zdrowo. Przywróciłam ciału sprawność, której nie dały mi żadne leki ani operacje. I motywuję innych do zmiany diety i nawyków żywieniowych na lepsze.

🍋🥑🍅

Szukasz przepisów na zdrowe, roślinne pasty ?
👉 Zobacz e-booka HUMMUSY NA SUROWO.
🌈 Przepisy na kolorowe, orientalne pasty pełne warzyw.

E-book „Hummusy na surowo. Przepisy na kolorowe, orientalne
pasty pełne warzyw”
Miksuj zdrowe, roślinne pasty i zmieniaj swoją kuchnię na lepszą!

Więcej przepisów na zdrowe, roślinne dania BEZ gotowania, znajdziesz w dziale
PRZEPISY NA SUROWO, a także w SKLEPIE PEŁNYM ZDROWIA.


Jeśli spodobał Ci się mój przepis zostaw mi SERDUSZKO, klikając na jego ikonkę pod tytułem wpisu,
KOMENTARZ albo UDOSTĘPNIJ go na swoim profilu.
Żebym wiedziała, że Ci smakowało i żeby zdrowe jedzenie mogło dotrzeć do jak największej liczby osób.
Będzie mi bardzo miło. Dziękuję!

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Artur
Artur
2022-02-17 18:55

Prawie zawsze za dojściem do zdrowia,kryje się jakaś historia,nie zawsze wesoła. Moje jedno kocie uwielbia surowe. Drugie niestety pół na pół. Uwielbia suche ciasteczka z marketu 😛